Dziś kończę czterdzieści lat. A mogło mnie tu nie być… Dwa lata temu stanęłam oko w oko z agresywnym nowotworem. Jednak to ja okazałam się bardziej agresywna. Diagnoza przyszła w zwykły dzień. Ludzie stali w korkach, ktoś się śmiał, ktoś się spieszył do pracy, a mój świat się zatrzymał. Po raz pierwszy naprawdę poczułam, jak kruche jest życie. Od tamtej pory dzień urodzin nabrał dla mnie zupełnie innego znaczenia. Leżąc w szpitalnym łóżku i patrząc na niewinnie pomarańczowe jak oranżada…

