Andaluzja
Pierwszym miejscem, które odwiedziłam w Hiszpanii, była gorąca Andaluzja. Od tego czasu minęło już sporo czasu, a ja wciąż pamiętam dokładnie moment, kiedy koła samolotu dotknęły hiszpańskiej ziemi. W tamtej chwili spełniło się moje największe marzenie.
W Andaluzji zakochałam się od pierwszego wejrzenia. To niezwykle barwny region, kuszący wyrazistym charakterem. Andaluzja to kolebka ognistego, emocjonującego flamenco, pełna słońca, plaż i przepięknych miejsc. Szczególny urok kryją w sobie pueblos blancos – białe andaluzyjskie miasteczka. Mogłabym spacerować w nieskończoność po wąskich uliczkach, podziwiając kolorowe kwiaty w doniczkach zawieszonych na ścianach.



Wracając z Hiszpanii, zawsze czułam smutek i nostalgię. Chciałam więcej i więcej. Odkąd poczułam prawdziwy smak tego kraju, w polskiej rzeczywistości brakowało mi hiszpańskiej barwności, energii i żywych odcieni. Tęskniłam jak diabli za tym miejscem. Hiszpania pozostawiła we mnie trwały ślad. Swoim temperamentem naznaczyła moją duszę, poruszyła serce, a język hiszpański będzie dźwięczał w mojej głowie do końca życia.
Moje początki w Hiszpanii
Moim pierwszym miejscem zamieszkania było Ourense – osobliwe miasto w Galicji. Jak wspominam początki w hiszpańskiej, a dokładniej galicyjskiej rzeczywistości? Były fascynujące, a jednocześnie cholernie trudne. Pisałam o tym w artykule: Emigracyjne przemyślenia, czyli o tym, jak zmieniła mnie Hiszpania.
Pierwsze kroki na emigracji miały dwie strony medalu. I nie, to nie była wina Hiszpanii! To raczej siedziało we mnie. Trochę czasu zajęło mi, by ostatecznie zamknąć za sobą drzwi, świadomie zakończyć pewien etap życia i w pełni otworzyć się na hiszpański świat.
– Ale jesteś głupia, przecież Hiszpania była twoim marzeniem, a ty płaczesz za Polską? – czasem mówiłam do siebie w myślach.
Głos w mojej głowie szeptał, że właśnie spełnia się marzenie, a zarazem stłumiony krzyk przeklinał tę nową, jeszcze nie do końca znaną rzeczywistość.
Ja, wielka miłośniczka Hiszpanii, musiałam nauczyć się żyć tutaj na co dzień. Początkowo tęsknota za tym, co zostawiłam za sobą, i poczucie straty zgniatały mnie boleśnie, niczym drogowy walec. Wiedziałam jednak, że warto to przeżyć, że po coś to jest. I tak toczył się dzień po dniu.
Rozpoczynając przygodę z Hiszpanią, codzienność wypełniona była ekscytacją tym, co nowe. Jednocześnie wraz z pierwszym światłem dnia, zaglądając do okien, odczuwałam uporczywą tęsknotę za tym, co stare i dobrze znane. Fascynacja Hiszpanią okazała się jednak silniejsza od moich wewnętrznych demonów. Stoczyłam ze sobą tę walkę – przełom nastąpił dawno temu.
Hiszpania jest teraz moim domem, a Polska, za którą początkowo tak tęskniłam, stała się odległa i obca. Zawsze pozostanie w moim sercu, lecz to z Hiszpanią wiążę moją przyszłość i życie.
Dobra, wystarczy tych sentymentalnych wywodów.
Galicja
Region raczej skąpany w deszczu niż spalony słońcem. Galicyjska aura obala mit wiecznie świecącego hiszpańskiego słońca. W Galicji przydadzą się bardziej parasole niż okulary przeciwsłoneczne – choć i te warto zabrać. Pogoda w Ourense zmienia się jak w kalejdoskopie, a latem termometry czasem wskazują najwyższą temperaturę w całym kraju.
„Galicia tienes que vivirla” – Galicja, musisz to przeżyć – to hasło jednej z kampanii turystycznych, które kiedyś wpadło mi w ucho. Dokładnie tak jest. Aby poczuć prawdziwy czar Galicji, trzeba jej doświadczyć na własnej skórze. Część mojego serca została właśnie tam, w tej deszczowej, zielonej krainie, na ulicach gorącego, dusznego w lecie Ourense.


Niektórzy porównują Galicję do Irlandii – nie tylko ze względu na klimat, ale także celtyckie korzenie. Magia regionu tkwi w tradycjach, wierzeniach, starych legendach oraz w języku gallego, który bardziej przypomina portugalski niż hiszpański. Symbolem regionu jest meiga – czarownica, która swoje niezwykłe moce zawdzięcza paktowi z diabłem. Stąd nazwa Galicji: Terra de meigas – „Kraina czarownic”.

Galicja jest wyjątkowa – przesiąknięta deszczową aurą, lecz niezapomniana również przez promienie słońca, które zaglądają tu od czasu do czasu. Trochę melancholijna, magiczna. Zamiast czerwonego wina króluje białe – albariño. Jadłam tam najlepszą ośmiornicę po galicyjsku i odkryłam niepowtarzalne zakątki oraz plaże. W Ourense przyszła na świat moja córka. Galicyjskie wspomnienia pozostaną w mojej pamięci na zawsze. Mam nadzieję, że kiedyś tam wrócę, aby poczuć tę niezwykłą atmosferę jeszcze raz.






Estremadura
Estremadura to kolejny region, w którym mieszkałam. W przeciwieństwie do Galicji jest krainą słońca, bardzo gorącą i suchą. Wiosną i latem pełną bocianów – podobno jest ich więcej niż mieszkańców. Latają po błękitnym niebie lub odpoczywają w gniazdach na dachach kościołów i wież miasteczek.


Estremadura to zapomniana i niedoceniana część Hiszpanii – i w tym tkwi jej urok. To rdzenna Hiszpania, nieoblegana przez tłumy turystów, daleka od chaosu i komercji. Czas tu płynie wolniej, a otaczająca natura zachwyca. Urokliwe są również zabytkowe miasteczka, w których można przenieść się w czasie. Tutaj spróbujemy najlepszej szynki iberyjskiej.


Estremadura jest zupełnie inna niż pozostałe regiony Hiszpanii – dzięki temu wyjątkowa. Brakuje tu plaż, na których można się beztrosko wylegiwać, ale region kusi czymś niezastąpionym.
Więcej zdjęć z Estremadury zobaczycie w artykule: 4 miejsca w Estremadurze, które warto zobaczyć.

Madryt
Obecnie mieszkam na obrzeżach hiszpańskiej stolicy. Madryt jest niesamowity, choć zupełnie inny niż Galicja czy Estremadura. Na ulicach widać większy pośpiech, wszystko toczy się szybciej. Jednak w niektórych zakątkach i w madryckich parkach odnajdziemy spokój w tym zwariowanym świecie.
Madryt ma wiele do zaoferowania: zachwyca architekturą, muzeami, restauracjami z pysznym jedzeniem, atrakcjami dla dzieci, mnóstwem zieleni i drobnymi detalami, które przyciągają wzrok. Mimo że żyje mi się tutaj bardzo dobrze, czasem tęsknię za estremadurskim spokojem, a Krainę Czarownic zawsze wspominać będę z sentymentem.
Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Madryt także kryje w sobie swój urok. Cały czas odkrywam to tętniące życiem miasto…

Zobacz też: Madryt – 10 ciekawych miejsc
Wszystkie części Hiszpanii, które odwiedziłam, są wyjątkowe – każda w jakiś sposób wyróżnia się na tle pozostałych. Mieszkańcy każdego regionu doskonale zdają sobie z tego sprawę. Poczucie lokalnej przynależności jest tutaj bardzo widoczne. W każdym regionie oddycha się nieco innym powietrzem, a codzienność pachnie inaczej. Ta różnorodność Hiszpanii jest fascynująca. Koniec końców łączy się w spójną całość.
Hiszpanią można odurzać się niczym dobrym winem. Ale jedno jest pewne – w każdym miejscu smak jest inny, choć zawsze wyśmienity.





Pięknie Pani opisuje swoje miejsca w Hiszpanii. Dziękuję.
To ja dziękuję za komentarz 🙂