Emigracja

Emigracja – zmiana na lepsze?

30 marca, 2022

Mniejsze lub większe zmiany są niezbędne w naszym życiu, choć najczęściej wywołują w nas lęk. Bo tak naprawdę nie mamy pojęcia, co czai się za rogiem. Jesteśmy tak wtopieni w stabilną rzeczywistość, że sama myśl o zmianie nas niepokoi, ale z drugiej strony wielkimi oczami wpatruje się w nas ciekawość i ekscytacja. Jeszcze nie wiemy, czy ta nowość okaże się zmianą na lepsze. I właśnie te myśli popychają nas do podejmowania ważnych, często ryzykownych decyzji.

Rozmarzeni patrzymy w dal, zupełnie jakbyśmy spoglądali przez lornetkę. Nie jesteśmy w stu procentach pewni, co nas czeka, choć nasza wyobraźnia maluje piękny horyzont i rodzi nadzieję na lepsze życie. Myślę, że bez zmian świat byłby nudny. To one nadają życiu barwy i pozwalają uciec od zabójczej monotonii. Czy tkwiąc nieustannie w tej samej rutynie, moglibyśmy naprawdę żyć? To zależy od każdego z nas. Są tacy, którzy kochają zmiany i dostosowują się do nich niczym kameleon. Inni ich nie znoszą i ciężko im się zaadaptować do nowej sytuacji – odczuwają stres, niepokój, zagubienie i wewnętrzne rozdarcie.

Czasem jednak nie mamy wpływu na nieprzewidywalne zmiany, bo spadają na nas jak grom z jasnego nieba i wywracają życie o 180 stopni. Ale są też takie, które zależą głównie od nas. Emigracja do Hiszpanii (nie licząc macierzyństwa, które wywróciło moje życie do góry nogami) to chyba jedna z największych zmian, jakie mnie spotkały. Wyjazd do innego kraju to poważna decyzja. Czy ten pierwszy odważny krok będzie początkiem czegoś lepszego? Okaże się dopiero po czasie. Uważajmy więc, by nie palić za sobą mostów – kto wie, czy prędzej czy później nie będziemy musieli wrócić z powrotem wydeptanymi do tej pory ścieżkami?

Dlaczego emigracyjny start jest tak trudnym, a jednocześnie ekscytującym doświadczeniem? Na obczyźnie wszystko jest nowe i nieznane – ludzie, klimat, otoczenie. Znajdujemy się w zupełnie innej rzeczywistości. Z jednej strony to fascynujące, z drugiej może budzić mniejszy lub większy lęk. Dochodzi do tego cały szereg czynników, które silnie wpływają na naszą psychikę: bariera językowa, poczucie wyobcowania, różnice kulturowe, samotność, tęsknota. Lista mogłaby być długa.

Wiele osób, stawiając pierwsze kroki w obcym, dalekim od rodzinnych stron miejscu, przyznaje, że nie było łatwo, że podupadli wtedy psychicznie. Jedni powoli wychodzą z tego stanu, składają swój mały świat z roztrzaskanych kawałków, odnajdują siebie na nowo i w końcu są szczęśliwi. Inni wracają tym przysłowiowym mostem tam, skąd przyszli.

emigracja-czy-warto

Co tak naprawdę popycha nas w ten nieznany, daleki świat? Co sprawia, że decydujemy się zostawić wszystko i zacząć życie w zupełnie nowym środowisku? Czy chcemy od czegoś uciec? Od nieudanej przeszłości? Od tego, co było? A może od samych siebie? Ile osób – tyle odpowiedzi.

W poszukiwaniu siebie, w pogoni za szczęściem, lepszą pracą, czasem też podążając za miłością – podejmujemy ryzyko. Samotnie, z partnerem, z rodziną, z dziećmi. Zawsze jest to ogromna zmiana. Na początku mogą nami targać mieszane uczucia. Może ogarniać nas zwątpienie, czy aby nie popełniliśmy błędu. A może wręcz przeciwnie – jesteśmy w fazie euforii, zafascynowani nową kulturą, szczęśliwsi niż w ponurej Polsce, z różowymi okularami na nosie.

Opcji jest wiele. Proces adaptacji na emigracji jest tak skomplikowany, jak skomplikowany jest człowiek – a wszyscy jesteśmy różni i po swojemu szaleni. Dlatego emigracyjne historie nigdy nie będą identyczne. Mogą być jedynie podobne.

A Wy pamiętacie swoje początki w obcym kraju? Jesteście w stanie sobie przypomnieć, jakie uczucia Wam wtedy towarzyszyły i jak poradziliście sobie z tym wyzwaniem? Czym dla Was jest emigracja? To doświadczenie samo w sobie zostawia jej definicję w sercu na zawsze – i dla każdego brzmi ona inaczej.

Jaki smak miała lub ma dla Was emigracja? Słodki, kwaśny, słony, gorzki? A może jest wybuchową mieszanką wszystkich? Obstawiam to drugie, bo niemożliwe, by zawsze smakowała tak samo. Emigracja zmienia się jak w kalejdoskopie. Nigdy nie jest stała. Jednego dnia jest niezapomnianą przygodą, następnego – prawdziwą szkołą życia. Jest jedną wielką zmianą, tak jak zmienni jesteśmy my i nasze myśli.

Emigracyjnej codzienności, zwłaszcza na początku, będą towarzyszyć ponure demony: wątpliwości, smutek, gorsze dni. Dobre momenty będą za to oświetlać drogę jak małe światełko w ciemności. I oby nadszedł dzień, w którym patrząc w lustro – albo w przydrożną kałużę pod domem – z szerokim uśmiechem powiemy: Warto było!

Najważniejsze jest to, czy naprawdę czujemy się szczęśliwi i czy nie robimy niczego wbrew sobie. To jest kluczowe. Bo skąd mamy pewność, że kiedyś nie zatęsknimy? Że nie pojawi się tysiąc myśli o powrocie? A może zakiełkuje w nas nowe marzenie i zachce nam się życia w jeszcze innym miejscu niż Polska?

Jest też trzecia opcja – nie zamienimy naszego obecnego miejsca na żadne inne, bo z przekonaniem stwierdzimy, że to najlepsza zmiana, jaka mogła nas spotkać.

Jednak emigracja, choć pozornie kolorowa, nie dla wszystkich będzie zmianą na lepsze. Aby się o tym przekonać, trzeba doświadczyć jej na własnej psychice i być może nieraz się sparzyć. A jak było lub jest w Waszym przypadku? Czy z perspektywy czasu możecie powiedzieć, że emigracja stała się dla Was zmianą na lepsze?

Podoba Ci się ten wpis? Będzie mi bardzo miło, jeśli udostępnisz go dalej. A może masz ochotę zostawić po sobie ślad w formie komentarza?
Jeśli doceniasz moje treści i lubisz czytać moje teksty, możesz mnie symbolicznie wesprzeć, stawiając mi wirtualną kawę, która da mi energię do dalszego tworzenia 🤩

Postaw mi kawę

Inne ciekawe wpisy

Powiadomienia
Powiadom o
guest
5 comments
najstarszy
najnowszy oceniany
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
Facetka
Facetka
3 lat temu

Ja to się trochę zakręciłam. Wyjechałam w 2013 do niemiec, do pl wróciłam w 2016do 2017… w 2018 znowu pojechałam do Pl juz na dłużej. I wróciłam do niemiec w 2021… okazuje się, że mi jest najtrudniej się zaaklimatyzować. Mój mąż od 2013 siedzi w Niemczech i lubi swoją pracę. A ja? Lubiłam swoją pracę w Pl a tu, nie znam na tyle języka aby pracowac w swoim zawodzie… I chyba to mnie blokuje.. I poki co dzieci, ale to już końcówka ich etapu „nadopieki”

jazglowawchmurach
Odpowiedź do  Facetka
3 lat temu

Ja uważam, ze trzeba być w życiu szczęśliwym. Czasami długo trwa zanim sobie to uświadomimy. Wiem, ze dzieci są ważne, ale jeśli my jesteśmy nieszczęśliwi i nie korzystamy w pełni ze swojego życia, to jaki to może mieć wpływ na nasze dzieci w przyszłości? Tylko ty znasz powody emigracji, wiesz jak twoje dzieci radzą sobie ze zmianami i czy warto odczekać jeszcze chwile póki dorosną, czy podejmować ryzyko. Mam nadzieję, ze praca nie jest jedynym powodem, dla którego twój mąż woli mieszkać w Niemczech niż w Polsce. Trudny orzech do zgryzienia, mam nadzieje, ze uda Wam sie podjąć wspólnie decyzje, która będzie najodpowiedniejsza dla Waszej rodziny. Pozdrawiam

Facetka
Facetka
Odpowiedź do  jazglowawchmurach
3 lat temu

W Polsce ciężko się wychowuje dzieci samemu – bez męża. Połączyć pracę i opiekę nad przedszkolakami, wymaga pełnych obrotów. Moi rodzice planowali na stałe do Irlandii do mojej siostry pojechać (ale zaskoczyła ich pandemia i musieli to odlozyc… może temat wroci znowu na tapetę, bo pandemia się podobno skonczyła). Chłopcy bardzo chcieli mieszkać z tatą… Biorąc pod uwagę, że zapewne będziemy pracować do 70rż mam czas na precyzyjną naukę języka, zrobienia kursów i poszukania dobrej pracy, której tu w Niemczech nie brakuje… tylko jest to plan długoterminowy…

jazglowawchmurach
Odpowiedź do  Facetka
3 lat temu

Myśle, ze wychowywanie dzieci w pojedynkę jest ciężkie niezależnie od lokacji. My przez pierwsze 5 lat po urodzeniu pierwszego dziecka tu w UK, a później drugiego, mimo, ze mieszkaliśmy razem z mężem, kompletnie nie spędzaliśmy czasu razem. Chodziliśmy naprzemian do pracy i mieliśmy może 1 wieczór tygodniowo razem. Bardzo stresujący okres dla naszego małżeństwa, dlatego tez wiedzieliśmy, ze musimy to zmienić i tak zrobiliśmy. Teraz mam czas dla siebie, dzieci maja mamę i tatę w tym samym czasie, ale jednak ciągnie nas do Polski. Moj mąż długo nie chciał wracać, ale pewnego dnia zmienił zdanie. Tez musiałam pójść na kompromisy, bo jego plan powrotu odbiegał od mojego, ale chyba na tym polega małżeństwo. Dodam, ze ja pracuje od dobrych kilku lat w zawodzie, tylko z Anglikami. Praca mi daje dużo satysfakcji, ale nie sama praca żyje człowiek. Wierze, ze w Polsce sobie poradzę ze swoimi umiejętnościami. Myśle, ze masz dobry plan, jeśli wiesz, ze zostaniesz w Niemczech aż do emerytury, to zaciśnij zeby i idź do przodu. Ucz sie języka, zrob konkretny kurs, zapisz na na jakiś wolontariat, co pozwoli ci zdobyć doświadczenie i przebić sie. Inwestuj we własny rozwój. Nie koncentruj sie tylko na pieniądzach, skoro wiesz, ze tam zostajecie. Poznawajcie kraj, oglądajcie niemieckie seriale, wiadomości. Żyjcie i bądźcie szczęśliwi tam gdzie jesteście.

5
0
Czekam na Twój komentarz :)x