Emigracja Hiszpania

Czego nauczyło mnie życie w Hiszpanii?

10 maja, 2024
zycie-w-hiszpanii

To, co czyni Hiszpanię wyjątkowym krajem, to nie tylko jego piękne plaże i zachwycające krajobrazy, ale także cenne lekcje życia, które oferuje za darmo i które zostają w nas na zawsze. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy odnajdzie się w Hiszpanii, nie wszystkim odpowiada tutejszy styl życia, ale wiele osób, które go zasmakują, nie będzie chciała już żyć inaczej. Hiszpania pozostawia trwały ślad w pamięci i wiem po sobie, że ciężko zapomnieć o urokach tego miejsca.

Mówi się, że najlepszym nauczycielem jest doświadczenie. Czego ja doświadczyłam podczas siedmiu lat w Hiszpanii? Czego nauczyło mnie życie w tym kraju?

Hiszpania nauczyła mnie dystansu, niebrania wszystkiego na poważnie, czerpania radości ze zwykłej codzienności. Wzięłam sobie do serca, że la vida son dos días (dosłownie: „życie to dwa dni”). Hiszpanie pokazali mi, że trzeba cieszyć się chwilą oraz doceniać to, co mamy, choćby były to małe rzeczy np. pyszne jedzenie na talerzu. Przestałam gonić nie wiadomo za czym, już nie chcę przyspieszać biegu spraw. Nauczyłam się częściej zatrzymywać i wpatrywać w bezkres błękitnego nieba, przypominając sobie, jak niezmiernie ważny jest obecny moment. Życie w Hiszpanii nauczyło mnie nie obrażać się na to, co mi się przytrafia, nie narzekać, drobnym przeciwnościom stawiać czoła z uśmiechem. Nauczyło mnie nie tęsknić za moim dawnym życiem, za tym co było, tylko patrzeć z optymizmem na teraźniejszość i na to, co jeszcze przede mną.

Hiszpania utwierdziła mnie jeszcze bardziej w przekonaniu, że nie warto przywiązywać większej wagi do rzeczy materialnych. Bo nawet jeśli żylibyśmy w największych luksusach, to i tak w rzeczywistości możemy nie mieć nic i w środku być puści i niespełnieni. W Hiszpanii mentalność jest zupełnie inna. Ocenianie czyjegoś życia nie leży w naturze Hiszpanów. Uczucie zżerającej zazdrości, że sąsiad z domu obok kupił sobie wypasione auto, raczej jest im obce. Nikt za bardzo w to nie wnika, nie patrzy na to, jakim samochodem jeździsz, w co się ubierasz, jaki masz kolor włosów. I dotyczy to także starszych pań, które nie znają czegoś takiego jak „w tym wieku nie wypada”. Co więcej, nie istnieje tu życie dla pozorów, zastaw się, a postaw się, co tak bardzo mierzi mnie w myśleniu niektórych Polaków. W Hiszpanii żyje się dla siebie, a nie na pokaz.

Żyjąc tutaj, porzuciłam również perfekcjonizm, który moim zdaniem widoczny jest w polskim społeczeństwie i uważam, że często potrafi być zgubny. Myślę, że dążenie do doskonałości i surowe ocenianie siebie może bardziej zaszkodzić w życiu, niż pomóc.

Może dla kogoś zabrzmi to dziwnie, ale w Hiszpanii nauczyłam się jeździć samochodem. Przezwyciężyłam ten strach, który towarzyszył mi na przestrzeni lat, a spowodowany był jedynie brakiem wprawy i doświadczenia (bo prawo jazdy mam od dawna). Teraz śmieję się, że nawet hiszpańskie zwyczaje na drodze weszły mi już w krew.

Hiszpania nauczyła mnie cierpliwości. I nie, nie chodzi mi o biurokrację, której wbrew pozorom osobiście zanadto tutaj nie doświadczyłam. Nauczyła mnie cierpliwości do całkiem inaczej myślących ludzi. Mało tego, zaczęłam myśleć tak jak oni. Ich podejście do życia, no pasa nada, spiesz się powoli czy mañana, może być czasem frustrujące dla tych, którzy zostali wychowani w totalnie innym środowisku i mają w sobie zakodowane odmienne zwyczaje. Na szczęście hiszpańskiej filozofii życia można się nauczyć. Z czasem sama wręcz staje się nam bliska. Chcąc żyć wśród Hiszpanów i czuć się przez nich w pełni akceptowany/a, musisz wziąć na klatę ich mentalność, bo w przeciwnym razie, jaki ma sens życie w tym kraju? Będziesz się męczyć i czuć się obco nie tylko wśród ludzi, ale przede wszystkim z samym sobą. Chyba nie ma nic gorszego niż poczucie obcości na emigracji (chociaż nie lubię słowa „emigracja”, bo w Hiszpanii nie czuję się jak na obczyźnie).

Życie w Hiszpanii nauczyło mnie myśleć po hiszpańsku. Nauczyło mnie odwagi do mówienia i wyrażania swojego zdania w obcym języku. To tutaj odkryłam moją hiszpańską duszę, która drzemała we mnie od lat. Nie przesadzę, jeśli napiszę, że w Hiszpanii poczułam się wolna. Nauczyłam się nie spinać i być po prostu sobą. Poczułam wewnątrz ten południowy luz, zrzuciłam z siebie nadmierny stres i przestałam przejmować się błahostkami.

Nie powiem, pewne rzeczy kosztowały mnie sporo wysiłku, bo na emigracji, zwłaszcza na początku, nie wszystko idzie jak z płatka. Nie bez powodów przeprowadzkę do innego kraju zalicza się do jednych z najbardziej stresujących wydarzeń. Emigracja to również podróż w głąb siebie, którą musisz odbyć w samotności. To praca nad sobą, której nikt za ciebie nie wykona. Ale ta praca popłaca, bo ostatecznie odkrywasz siebie na nowo, porzucasz swoją starą tożsamość i stajesz się trochę innym człowiekiem. Któregoś dnia czujesz się niczym gąsienica przemieniona w motyla. Nie każdemu przychodzi to z łatwością. Ale nie da się zaprzeczyć, że to bardzo piękny i budujący proces. Niestety nie wszystkim będzie dane osiągnąć ten stan, więc jeśli wiesz, o czym mówię i znasz to uczucie, możesz być z siebie dumny/a.

Kiedy gąsienica myślała już, że świat się skończył, stała się motylem.

Cecelia Ahern
Podoba Ci się ten wpis? Będzie mi bardzo miło, jeśli udostępnisz go dalej. A może masz ochotę zostawić po sobie ślad w formie komentarza?
Zachęcam Cię również do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku i Instagramie.

Inne ciekawe wpisy

Powiadomienia
Powiadom o
guest
5 comments
najstarszy
najnowszy oceniany
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
Agnieszka S
Agnieszka S
12 dni temu

Życzę szczęścia i obfitości .

Dona
Dona
12 dni temu

Dziwna sprawa ponieważ nigdy nie mieszkałam w Hiszpanii to marzę od lat aby się tam przeprowadzić. Jestem emigrantką od lat ale jeszcze nie poczułam że miejsce to jest to te.

Jackvet
Jackvet
11 dni temu

Bardzo mądry i budujący tekst

Monika
Monika
10 dni temu

W mojej duszy gra podobna nuta!!

5
0
Czekam na Twój komentarz :)x