Hiszpania to kraj słynący z fiest, których lista jest naprawdę długa. Wiele z nich to imprezy kolorowe, barwne i wesołe, ale znajdą się również takie, które wzbudzają kontrowersje. Niektóre mogą nie tylko dziwić czy zaskakiwać, ale także szokować, a nawet przerażać.
Hiszpanie świętują w sposób niezwykle oryginalny. Ich kraj słynie z nietypowych „bitew”, w których główną „bronią” bywa pomidor, wino czy mąka. Nie brakuje też innych niecodziennych, czasem wręcz dziwacznych atrakcji.
W niniejszym artykule opowiem o kilku najdziwniejszych, moim zdaniem, hiszpańskich fiestach. Nie wspominam o słynnym festiwalu San Fermín, ponieważ już kiedyś o nim pisałam.
1. Salto del Colacho – „diabelski skok”

Za jedno z najdziwniejszych festiwali, zarówno w Hiszpanii, jak i na świecie, uznawane jest El Colacho. Impreza odbywa się co roku w niedzielę po Bożym Ciele w niewielkim miasteczku Castrillo de Murcia (40 km od Burgos). Festiwal zasłynął z symbolicznej wojny dobra ze złem. Główną postacią jest el colacho – człowiek w czerwono-żółtym stroju, wcielający się w rolę diabła zaczepiającego mieszkańców.

Najbardziej zaskakującym elementem jest wydarzenie centralne fiesty: rodzice kładą swoje dzieci poniżej pierwszego roku życia na materacach rozłożonych na ulicach, aby colacho mógł wykonać nad nimi „diabelski skok”, w ten sposób symbolicznie uwalniając je od wpływu szatana. Dawniej wierzono, że skok oczyszcza dzieci z grzechu pierworodnego i chroni przed złem. Dziś chodzi raczej o kultywowanie tradycji, której początki sięgają XVII wieku.

Jak można się domyślić, festiwal ten wzbudza wiele kontrowersji. Nadal biorą w nim udział księża. Po takim udanym „diabelskim skoku” dzieci błogosławi się wodą święconą i obsypuje płatkami róż, co niektórzy porównują do sakramentu chrztu, jednak Kościół wyraża temu sprzeciw.
Kilka lat temu interweniował w tej sprawie Benedykt XVI. Papież nawoływał hiszpańskich księży do zdystansowania się od tego obrzędu, ponieważ – pomimo swoich korzeni religijnych – jest on niezgodny z nauką Kościoła. Podkreślał również, że El Colacho nie ma nic wspólnego z tradycyjnym sakramentem chrztu. Mimo to impreza wciąż przyciąga zarówno rodziców, jak i turystów, którzy widzą w tym nietypową atrakcję.
2. Fiesta de Santa Marta de Ribarteme – niecodzienna procesja z trumnami
Czy odważylibyście się wejść do prawdziwej trumny? 😱

Fiesta de Santa Marta de Ribarteme (Romería de Santa Marta) uznana została przez brytyjski The Guardian za drugie najdziwniejsze święto na świecie. Odbywa się 29 lipca w galicyjskim miasteczku As Neves (60 km od Pontevedry). Po uroczystościach w kościele parafialnym wyrusza niezwykła procesja: ludzie niosą na ramionach otwarte trumny. W środku nie ma jednak zmarłych, lecz… żywi ludzie ubrani jak na swój pogrzeb.

Źródło: www.spanish-fiestas.com
Są to osoby, które ciężko chorowały, otarły się o śmierć i chcą w ten sposób podziękować Matce Boskiej za powrót do zdrowia. Trumny niosą ich bliscy. Po procesji odbywają się koncerty, a świętowanie trwa do białego rana.
Hiszpanie do wielu religijnych kwestii podchodzą z dystansem, a Romería de Santa Marta doskonale to ukazuje.
3. El Carnaval de Laza, czyli galicyjskie szaleństwo z błotem, mąką i wściekłymi mrówkami

Karnawał w Laza (Ourense), obchodzony na kilka dni przed Środą Popielcową, uważany jest za jeden z najstarszych w Hiszpanii i na świecie. Jego głównymi postaciami są Peliqueiros – ludzie w dziwacznych strojach z maskami o szerokich, szyderczych uśmiechach i krowimi dzwonkami przy pasie. Ich tożsamość pozostaje tajemnicą. Jeśli ktoś wejdzie im w drogę, Peliqueiros nie zawahają się użyć bata, a według tradycji my nie możemy ich dotykać, ani atakować.
To jednak nic w porównaniu z tym, co jeszcze nas czeka!

Najbardziej niesamowite elementy karnawału to:
- Farrapada – walka na błoto,
- La bajada de la Morena – przejście postaci z głową byka.
Podczas tego drugiego wydarzenia w stronę widzów rozrzuca się kilogramy mąki oraz ziemię z… wściekłymi od octu mrówkami (ziemię wcześniej polewa się octem!). Tak kończy się ta spektakularna fiesta.
Chcielibyście poczuć to szaleństwo na własnej skórze?
4. Fiesta del Pan – Święto Chleba

20 stycznia w Lubrín (Almería) podczas procesji San Sebastián mieszkańcy rzucają z balkonów i okien chleb, a uczestnicy próbują go złapać. Rzuca się również pieniądze i kwiaty. Święto Chleba uznane jest za wydarzenie o Narodowym Zainteresowaniu Turystycznym w Andaluzji.
Genezy zwyczaju dopatruje się w czasach epidemii cholery i dżumy, kiedy chleb rzucano biednym, by uniknąć bezpośredniego kontaktu. Inne źródła wskazują na lata głodu oraz pomoc niesioną przez proboszczów. Zwyczaj ten przekształcił się w tradycję, która trwa do dziś.
5. Els Enfarinats – bitwa na mąkę

W Ibi (Alicante) 28 grudnia obchodzony jest festiwal Els Enfarinats z okazji dnia Día de los Santos Inocentes. Dwie satyryczne grupy – Enharinados i Opposition – toczą symboliczną wojnę. Główną „bronią” jest mąka, ale do gry wchodzą także warzywa, jajka i petardy. Zwyczaj ma około 200 lat i część badaczy wiąże go z rzymskimi Saturnaliami.
6. Nochevieja en agosto – Sylwester w sierpniu

Brzmi dziwnie, ale nie dla mieszkańców Bérchules (Granada)! Tam Nowy Rok obchodzi się latem, w pierwszą sobotę sierpnia. Dlaczego? 31 grudnia 1994 roku zabrakło prądu i mieszkańcy nie mogli świętować Sylwestra. Przenieśli więc imprezę na inny termin — i tak już zostało. Oczywiście nie brakuje najważniejszego elementu: tradycyjnych 12 winogron.
7. La Tomatina – słynna bitwa na pomidory

La Tomatina ma miejsce w ostatnią środę sierpnia w Buñol (Walencja). To największa na świecie pomidorowa bitwa, podczas której zużywa się ponad 100 tysięcy kilogramów pomidorów — specjalnej, tańszej odmiany uprawianej na tę okazję.

Według najbardziej wiarygodnej wersji impreza narodziła się w 1945 r., gdy podczas parady „Gigantes y Cabezudos” doszło do przepychanek, a młodzi ludzie zaczęli obrzucać się pomidorami ze stojącego obok warzywniaka.

Jedna ważna zasada: przed rzuceniem pomidor trzeba zgnieść, aby nie zrobić nikomu krzywdy. Zaleca się również stosowanie okularów ochronnych i rękawiczek. Co oczywiste, najlepiej założyć stare ubrania, ponieważ – jak można sobie wyobrazić – i tak trzeba będzie je potem wyrzucić.
8. La Batalla del vino – bitwa na wino

La Batalla del vino odbywa się 29 czerwca w Haro (La Rioja). Uczestnicy oblewają się nawzajem winem za pomocą pistoletów na wodę, butelek, misek i wiader. Na wzgórzu, gdzie rozpoczyna się fiesta, wcześniej odprawiana jest msza święta.
Tradycja sięga średniowiecza, kiedy mieszkańcy Haro i Miranda de Ebro rywalizowali o pasmo górskie Riscos de Bilibio. Oblewanie się winem miało symbolicznie potwierdzać prawa do tych terenów.

Uczestnicy zakładają białe koszulki, które po chwili zmieniają kolor na winny. Choć wino leje się strumieniami, nie warto go próbować — jego jakość pozostawia wiele do życzenia.

Która z opisanych przeze mnie fiest zaskoczyła Was najbardziej?
W której z nich chcielibyście wziąć udział?
Jako obrazek wyróżniający artykułu użyłam zdjęcia, które należy do AFP.




