Żyjąc w obcym kraju, wśród ludzi o zupełnie innej mentalności, na początku trudno w pełni stać się częścią nowej społeczności. Przez pierwsze dni, tygodnie czy nawet miesiące czujemy się trochę obco – wszystko wydaje nam się świeże i nieznane. Jednak powoli się tym „zarażamy”. Z czasem chłoniemy to nowe otoczenie tak bardzo, że pewnego dnia budzimy się przesiąknięci innym sposobem myślenia. A kiedy odwiedzamy ojczyznę, rzeczy, które dawniej były nam bliskie, nagle wydają się jakieś dziwnie obce.
Emigracja uczy otwartości, pokazuje inną kulturę, inne tradycje i inny styl życia. To, co na początku bywało niezrozumiałe czy irytujące, po czasie staje się chlebem powszednim. Dziś – bazując na własnych doświadczeniach i obserwacjach – spróbuję odpowiedzieć na pytanie: Czego uczy życie w Hiszpanii?
Oto 10 zasad, których bardzo prawdopodobnie nauczy cię hiszpańska szkoła życia:
1. Korzystaj z życia i nigdzie się nie spiesz
W Hiszpanii można nauczyć się innego podejścia do życia – życia tu i teraz. Wbrew pozorom, nie jest to wcale takie proste, ale mentalność Hiszpanów bardzo w tym pomaga. Potrafią zatrzymać się w biegu dnia i cieszyć chwilą. Kocham ich za tę umiejętność smakowania życia – bez pośpiechu, bez wiecznej gonitwy.
2. Nie zatruwaj sobie życia problemami
Hiszpanie również mają swoje zmartwienia, ale rzadko dzielą włos na czworo. Po prostu nie leży w ich naturze zbytnie gadanie o życiowych trudnościach. Raczej nie pokazują na zewnątrz tego, co ich trapi. Rozkładanie problemów na czynniki pierwsze też niczego nie zmieni. Może powinniśmy brać z nich przykład, zostawiając problemy samym sobie?
3. Celebruj posiłki
Tutaj pora obiadu to rzecz święta. Choćby świat się walił – trzeba zjeść. I to w spokoju, bez nerwowego pośpiechu. W Hiszpanii liczy się nie tylko jedzenie, ale też jego celebracja. To prawdziwy rytuał.
4. Pozbądź się kompleksów
Nikt nie jest idealny. Jeśli masz kompleksy, przyjedź do Hiszpanii i łatwo się ich pozbędziesz! Wystarczy wybrać się w lecie na plażę, aby na własne oczy zobaczyć, że tutaj nikt nie wstydzi się swojego ciała. A wiadomo, że każde jest inne. Jednak wszystkie traktowane są na równi. Za gruba, za chuda, małe cycki, wielkie cycki, rozstępy, cellulit – w Hiszpanii raz na zawsze zapomnisz o tych etykietach. Będziesz tu po prostu sobą. Od Hiszpanek inne kobiety mogą nauczyć się większej pewności siebie, mimo swoich niedoskonałości. I już nie chodzi mi tylko o beztroski czas spędzony na plaży, ale o życie codzienne.

5. Żyj dla siebie, nie na pokaz
Ja nie żyłam nigdy na pokaz. Co mam na myśli? W naszym polskim społeczeństwie zauważam niepotrzebną pogoń za kasą, robienie czegoś ponad własne możliwości, aby tylko inni ludzie zazdrościli. Takie życie dla pozorów. Przykładanie wagi do rzeczy materialnych, aby w ten sposób pokazać, kto ma więcej. Pozbawiony sensu wyścig. W Hiszpanii nie dostrzegam tej gonitwy – tutaj żyje się inaczej. Nie ma tej typowo polskiej zawiści i zazdrości, która czai się na każdym kroku. Tu nikt nie żyje, by imponować innym. Ludzie nie oceniają po tym, jakim jeździsz autem, jak wyglądasz czy w co się ubierasz. Każdy żyje dla siebie. I co najważniejsze, nie ma tutaj zastaw się, a postaw się. Nie ma życia na pokaz.
6. Doceniaj to, co masz
Już od wielu osób słyszałam, że w Hiszpanii nauczyły się wdzięczności za drobiazgi. Coś w tym jest. Cieszenie się drobnostkami i tym, co przynosi nam życie. Viva España! Chcesz sobie ponarzekać? Hiszpania nie będzie do tego dobrym miejscem. Najpierw lepiej zatrzymaj się na chwilę, rozejrzyj się dookoła i doceń to, co masz!

7. Optymizm to podstawa
Nie jestem urodzoną optymistką, o nie! Czasem muszę ciężko pracować nad tym, aby myśleć bardziej pozytywnie. Może dlatego tak bardzo urzekł mnie optymizm Hiszpanów, którego wciąż się od nich uczę.
8. Bądź miły i uśmiechaj się bez powodu
Chociaż nigdy nie miałam z tym problemu, bo zawsze staram się być miła dla innych, to Hiszpania tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że zawsze warto być miłym i uśmiechać się bez powodu – nawet do obcych ludzi. Sonríe, después buscamos el motivo (Uśmiechnij się, później poszukamy powodu) – ta myśl bardzo pasuje, jeśli mowa o życiu w Hiszpanii.
9. Nie przejmuj się pierdołami
W Hiszpanii nauczyłam się odpuszczania i skupiania się na rzeczach istotnych. Kiedyś bardziej przykładałam wagę do błahostek. Również w kwestii wychowania dzieci przejęłam ten hiszpański luz, który kiedyś tak bardzo mnie denerwował. Przedtem byłam bardziej zestresowaną matką.
10. Nie bierz życia zbyt serio
Któregoś dnia, pijąc kawę w barze, natknęłam się na napis: No te tomes la vida tan en serio. Al final, no saldrás vivo de ella. (Nie traktuj życia zbyt poważnie. I tak nie wyjdziesz z niego żywy). W tej krótkiej sentencji kryje się kwintesencja życia w Hiszpanii. Uwielbiam hiszpańskie poczucie humoru. Oni naprawdę nie biorą życia zbyt serio. Przejmowanie się tym, na co nie mamy wpływu, również nie ma sensu – i tego warto się od nich nauczyć. 🙂
Jestem ciekawa, czego nauczył Was kraj, w którym mieszkacie? Jakie nowe zasady wprowadziła do Waszego życia emigracja?





Super artykuł bardzo mnie to zastanowiło jak wyglada życie w Polsce.. Dokładnie tak jak Pani to opisuje zgadzam się że ważna jest tylko gonitwa… Zazdroszczę tego Hiszpanskiego luzu…
Cieszę, się, że udało mi się to opisać. 🙂
Świetne podsumowanie. Mieszkam tu już 16 lat. Ogólnie mam trudną sytuację chociażby ze względu na chorobę męża. Ale kiedy ktoś z rodziny mnie pyta czy nie chcę wrócić do Polski odpowiadam: Wiesz! Tutaj jest życie. Kiedy mam doła wychodzę z domu i widzę ludzi. Uśmiechniętych, rozmawiających ze sobą. Nieopodal ktoś gra lub tańczy na ulicy. Zejdziesz na plaże. Posluchasz szumu morza i dołek mija. Prawdą jest że tęsknię za naszą zielenią, polami, lasami. Ogólnie za przyrodą. Szczególnie wiosną i latem lubię byc w Polsce.
Calkowicie sie zgadzam z artykulem. Rowniez mieszkam juz tu 16 lat i luz i optymizm mnie tu trzyma😍💃🏻 pisz dalej Aniu, opisujesz nasze przezycia az milo czytac.
Cieszę się, że udaje mi się opisać nie tylko własne przeżycia, ale i Wasze. Będę pisać dalej, bo uwielbiam to robić, ale mam na imię Asia. 😉
Mam takie same odczucia. Raczej nie odnalazłabym się już w Polsce. W Hiszpanii jakoś lepiej się żyje. Nawet, gdy się ma zły dzień, to przynajmniej otoczenie nie dołuje bardziej. Inni ludzie, mentalność, więcej uśmiechu. Czasem też wystarczy tak, jak mówisz, posłuchać szumu morza, a wszelki stres znika. Szkoda, że nie mieszkam blisko morza…
Twoj punkt widzenia jest bardzo obiektywny, ale nie jest to do konca jak piszesz. ¨DOCENIAJ TO, CO MASZ¨ odpowiedz jest banalnie prosta, doceniaja jedynie ze rano wstaje slonce, bo jak wchodzisz do mieszkania u prawdziwego Hiszpana, to mozna sie zalamac i ze wstydu spalic ze tak mieszkaja. Jedno wielkie smietnisko. ¨POZBĄDŹ SIĘ KOMPLEKSÓW¨ czesciowo masz racje. Czesciowo, bo nie masz na codzien kontaktu z hiszpanami lub nie rozumiesz co mowia. A sa tacy jak polacy, krytykuja, docinaja – z pewna przewaga, bez agresji i wymuszania. ¨CELEBRUJ POSIŁKI¨byc moze stare pokolenie tak, ale mlodzi maja juz po dziurki w nosie pracowac caly dzien, po to tylko by miec 1-2 godziny na obiad. ZNam wiele przypadkow kiedy wyzucono starych bo jak piszesz ON MUSIAL ISC NA OBIAD, pierdnac po obiedzie … to mlodzi widza to inaczej. I ich ta siesta doprowadza do szalu zwlaszcza jak musza do pracy dojezdzac przynajmniej godzine …..
Wiesz, każdy wypowiada się z własnego doświadczenia. To wszystko zależy od otoczenia i osób, które spotykamy na drodze. A ja właśnie piszę na podstawie swoich spostrzeżeń i całe szczęście, nie spotkałam takich ludzi, jak Ty (którzy żyją w syfie). Skąd taki wniosek, że na co dzień nie mam kontaktu z Hiszpanami lub nie rozumiem, co mówią? Rozumiem ich doskonale, bo bardzo dobrze znam hiszpański 🙂. Oczywiście, że tutaj też obgadują, jak wszędzie, ale podejście jest zupełnie inne, niż w Polsce. Hiszpanie tacy, jak Polacy? Na pewno nie! Co do przerwy w pracy z powodu sjesty zgadzam się. To może być dla niektórych uciążliwe.
Z każdym Twoim artykułem jesteśmy bliżej decyzji o zmianie miejsca zamieszkania 🙂
Właśnie te podejście na luzie z którym się spotykamy podczas pobytów tam najbardziej nas przyciąga 🙂
Jeszcze brakuje nam trochę odwagi – wyprowadzka z dwójka dzieci w wieku 4 i 5 lat jest dla nas sporym wyzwaniem 🙂
Na pewno decyzja o przeprowadzce z dziećmi jest trudna i wymaga odwagi. Mam nadzieję, że wszystko ułoży się po Waszej myśli. Życzę szczęścia! 🍀😊