Żyć w innym kraju to nie tylko w nim mieszkać. Emigracja ma o wiele głębsze znaczenie. Wyjeżdżamy w poszukiwaniu lepszego życia, ale jednocześnie jesteśmy zmuszeni odnaleźć siebie – na nowo. To bardzo ważna podróż, być może jedna z najistotniejszych w naszym życiu. Aby móc normalnie funkcjonować w nowym społeczeństwie, musimy wtopić się w tutejszą kulturę, nauczyć języka i w pewien sposób upodobnić się do rodowitych mieszkańców. Nie wyobrażam sobie życia w Hiszpanii bez możliwości porozumienia się, dlatego znajomość języka odgrywa tu ogromną rolę. Bez niej moje życie byłoby puste, pozbawione sensu. Czułabym się obco – i pewnie jako obca byłabym postrzegana.
Życie w Hiszpanii uchodzi w wyobrażeniach wielu osób za bardziej kolorowe, lepsze, zupełnie inne niż w Polsce. I rzeczywiście tak jest – nie zamierzam temu zaprzeczać. Jednak ktoś, kto decyduje się na wyjazd, podejmuje poważny krok. Zmienia swoje życie o 180 stopni, co niesie ze sobą zarówno dobre, jak i ciemniejsze strony, o których najczęściej się nie mówi. Ale nikt nam nie obiecywał, że będzie łatwo.
Życie na emigracji
Wiele osób mieszkających za granicą na pewno wie z doświadczenia, że na początku mogą pojawić się różne przeszkody. Taki życiowy przełom ma znaczący wpływ na psychikę. Start w nowym miejscu rzadko kiedy jest łatwy. Samo opuszczenie dotychczasowego życia potrafi budzić lęk – nawet jeśli przeprowadzka jest spełnieniem marzeń. Do tego dochodzą trudności, z którymi musimy się zmierzyć. Bo emigracja to tak naprawdę rozpoczęcie wszystkiego od nowa.
Aby poczuć się szczęśliwym za granicą, trzeba umieć zamknąć za sobą pewien etap i świadomie pożegnać stare życie. Nie dla wszystkich będzie to proste. Na początku może towarzyszyć nam tęsknota i dręczyć uczucie pustki, nawet jeśli kochamy tę Hiszpanię (lub inny kraj) na zabój. Często czujemy się nieswojo i obco, jakbyśmy coś tracili. Bariera językowa potrafi dodatkowo utrudnić codzienność.
Jak odnalazłam się w Hiszpanii?
Wspominałam już kiedyś, że wyjazd do Hiszpanii – mimo że był spełnieniem marzenia – pięć lat temu dosłownie podzielił moje serce na pół. Na początku zmagałam się z dziwnym uczuciem stresu i niepokoju, które bardzo się wtedy nasiliły. Były zakorzenione gdzieś w mojej podświadomości i dopiero z czasem zrozumiałam, skąd się wzięły. Przed wyjazdem nie byłam świadoma, czego mogę się spodziewać. Dopiero prawdziwe przeżycia pokazały mi, czym jest emigracja. Nie pokrywała się ona do końca z kolorowymi wyobrażeniami, które czasem snułam. Wielokrotnie powalała mnie na ziemię, ale za którymś razem podniosłam się silniejsza.
To wszystko było naturalną reakcją na gigantyczną zmianę, a przeprowadzka do Hiszpanii rzeczywiście wywróciła moje życie do góry nogami. Teraz jednak, zamiast Polski, to Hiszpania zajmuje miejsce w moim sercu. Ono już nie krwawi z powodu nostalgii za tym, co było.
Często pytacie mnie, ile trwał ten stan i kiedy przestałam tęsknić. Od pierwszego dnia w Hiszpanii do momentu, w którym poczułam pełną jedność z nowym życiem i pożegnałam stare, minęło półtora roku. Po tym czasie wiedziałam już, że mój dom jest tutaj, a tęsknota za Polską usunęła się w cień.

Jak szczęśliwie żyć wśród Hiszpanów i poczuć się jak jeden z nich?
Aby nie czuć się typowym guiri (obcokrajowcem), trzeba przede wszystkim znać język. Nie stanie się to z dnia na dzień – dogłębne poznanie języka to długi i wieloetapowy proces. Gdy tu przyjechałam, mniej więcej znałam hiszpański, ale pamiętam, jak podczas spotkań trudno było mi nadążyć za rozmową. Traciłam wątek, gubiłam się w dyskusjach, nie czułam się naturalnie. Miałam wrażenie, że mój mózg eksploduje od ilości słów, które słyszałam, a próby koncentracji kończyły się bólem głowy.
Teraz rozumiem prawie wszystko i nie mam trudności w komunikacji, choć nie twierdzę, że opanowałam język perfekcyjnie. Hiszpańskiego będę się uczyć całe życie. Codziennie odkrywam coś nowego. Nadal chcę mówić lepiej.
Aby żyć wśród Hiszpanów, trzeba wsiąknąć w ich kulturę, przyswoić ich mentalność i zmienić sposób myślenia. Zawsze czułam, że Polska nie jest dla mnie. Nie przepadałam za polską mentalnością, chociaż pewne schematy miałam zakodowane od zawsze. Kiedy pierwszy raz przyjechałam do Hiszpanii, natychmiast wiedziałam, że to moje miejsce na ziemi. Ten kraj – a właściwie jego mieszkańcy – nauczyli mnie bardziej cieszyć się życiem. Hiszpanie naprawdę to potrafią. Doceniają każdą chwilę. A prędzej czy później zarażą Cię optymizmem. Innej możliwości nie ma. Zamartwianie się na zapas nie leży w ich naturze – ja również zaczęłam martwić się mniej. Chyba uderzyło mi też do głowy gorące słońce…
Żyjąc wśród Hiszpanów, zmieniasz się jako człowiek
Aby żyć tu szczęśliwie, musisz świadomie pozwolić sobie na zmianę. W przeciwnym razie lęki, tęsknoty i zakorzenione schematy będą Cię nawiedzać jak złe demony. Nie powiem, ile ta zmiana trwa – to kwestia indywidualna. Być może nie wszyscy tego doświadczą. Każdy ma swoją historię.
Możesz nic nie zmieniać – ale wtedy prawdopodobnie nie poczujesz się tutaj dobrze. I dla Hiszpanów zawsze pozostaniesz „guiri”. A przecież w emigracji nie chodzi o samo mieszkanie w innym kraju. Chodzi o to, by się z nim zjednoczyć, stać się częścią nowego świata, a przede wszystkim – być szczęśliwym.
Żyjąc wśród Hiszpanów, z pewnością coś stracisz, ale zapewniam Cię, że dużo więcej zyskasz. Hiszpania wiele rekompensuje, a w każde brakujące miejsce oddaje coś wartościowego. Mówię to z pełnym przekonaniem, opierając się na moim doświadczeniu. I mogę śmiało przyznać: dla Hiszpanii warto wywrócić swoje życie do góry nogami. Ten kraj ostatecznie zmienił moje życie na lepsze.





Ciekawe, ze w Hiszpanii na obcokrajowcow mowi sie ,,guiri”, bo w Indiach na bialych ludzi mówi sie ,,gori” 🙂 Guiri odnosi sie do wszystkich cudzoziemcow, czy rozdzielaja to jakos?
Słowo „guiri’ nie odnosi się do wszystkich cudzoziemców. Tak mówi się raczej na ludzi z Europy. Początkowo nazywano tak tylko turystów z Wielkiej Brytanii. Ogólnie mówiąc „guiri” to obcokrajowiec, zagraniczny turysta, ale ludzie spoza Europy nie są już „guiris”. Na niektórych z nich Hiszpanie mają inne określenia.