Emigracja Wasze historie

Życie w Portugalii okiem Beaty

12 lipca, 2022
Fot. Archiwum prywatne

Beata mieszka w Portugalii od 2009 roku. Prowadzi profil na Instagramie: Matka Polka w Portugalii. Bardzo tęskni za Polską, jednak przyznaje, że coraz mniej, bo w Portugalii ma swój świat, swoje rytuały i czuje się tutaj jak u siebie. Nigdy nie czuła się obco.

Swojego męża, który jest Portugalczykiem poznała podczas wakacyjnej wymiany studenckiej.  – Taka letnia znajomość, przelotny romans. Mieliśmy w planie, aby się skończył, ale tak się nie stało – opowiada Beata.

Przez jakiś czas byli ze sobą na odległość. Od czasu do czasu przyjeżdżali do siebie. Przyszedł taki dzień, że trzeba było podjąć decyzję, co dalej. – Kupiłam bilet w jedną stronę i przyleciałam do Portugalii. To był grudzień, więc było zimno – wspomina.

– Mieszkania są chłodne, musiałam przyzwyczaić się do tej wilgoci. Zdawałam sobie z tego sprawę, bo przyjeżdżałam tutaj wcześniej w zimie. Jednak inaczej jest być tutaj tydzień lub dwa, a co innego żyć na stałe – dodaje.

Swoje początki w Portugalii wspomina bardzo miło. Ricardo, mąż Beaty, pomógł załatwić jej staż w aptece (studiowała farmację).

– To było dobre, aby oswoić się z zawodem i żeby rozwinąć się językowo – przyznaje. Po stażu udało się jej zdobyć pracę w aptece bardzo blisko swojego miejsca zamieszkania. – To był super start – wspomina.

Fot. Archiwum prywatne

Kocha ten kraj za dużo słonecznych dni, za świeże owoce, dobre jedzenie, za pomarańcze, które jej tutaj nie uczulają. Za plaże, ocean, za prostsze, nieskomplikowane życie.

– Jest dużo kawiarni, gdzie kawa jest tania. Można ją kupić za 0,70 – 0.80 euro. Piekarnie i kawiarnie otwarte są od godziny 6.00 – 7.00. Nie musisz iść do “Żabki” po jakieś podejrzane pieczywo i kawę z automatu tak, jak w Polsce – opowiada.

W Portugalii ludzie są inni, bardziej przyjaźnie nastawieni. To naród, który potrafi cieszyć się z tego, co ma – stwierdza Beata.

– Gdybym teraz miała wrócić do Polski, byłaby to ciężka decyzja. Ze względu na wojnę i np. na ceny mieszkań – mówi.

Beatę najbardziej zdziwiło, że ludzie nie ściągają butów, jak przychodzą do kogoś w odwiedziny.

Zaskoczyła ją również miłość do piłki nożnej, która jest tutaj świętością. – Jak jest mecz, to lepiej nie przeszkadzać – śmieje się.

Plusy życia w Portugalii, według Beaty to łagodniejszy klimat, szczególnie w zimie oraz bardzo dobrze działająca publiczna służba zdrowia.

Do minusów zalicza przede wszystkim politykę prorodzinną. – Najbardziej boli mnie krótki urlop macierzyński i że z tego powodu trzeba oddawać takie małe dzieci do żłobka – przyznaje.

Beata jest mamą dwójki dzieci. Mieszka w São João da Madeira. Jej portugalskie życie toczy się o wiele spokojniej, niż w polskiej stolicy.

– Uwielbiam Warszawę, bo ma dużo do zaoferowania, ale jest strasznie męcząca. Możesz mieć znajomych, z którymi nie widzisz się miesiącami, bo nikt nie ma czasu. W Portugalii komfort życia jest lepszy. Klimat też bardziej mi odpowiada. W zimie bywa chłodniej, ale zimy nie są tak agresywne i nie ma smogu – opowiada.

Fot. Archiwum prywatne

Osoby, które planują przeprowadzkę do Portugalii będą musiały się przyzwyczaić do papierologii. Jest tutaj duża biurokracja. – Myślę, że warto uczyć się portugalskiego. Można porozumieć się po angielsku, ale jak znasz ojczysty język danego kraju to zawsze jest łatwiej – mówi.

– Szukając mieszkania, polecałabym nowe budownictwo, gdzie jest dobre ogrzewanie centralne. Trzeba też koniecznie sprawdzić, czy nie ma wiatrów. Kiedyś mieszkaliśmy w takim nasłonecznionym mieszkaniu, ale było ono na przestrzał. Okna nie były za bardzo szczelne. Jak wiał wiatr, szczególnie tu na północy, to w zimie bywało ciężko. Warto zwrócić na to uwagę – radzi Beata.

Z jej opowiadań wynika, że wychowanie dzieci w Portugalii różni się od tego w Hiszpanii. Tam rodzice bardzo dbają o bezpieczeństwo dzieci. Na placach zabaw widać, jak stoją nad nimi, aby nie upadły i żeby nic im się nie stało.

Beatę bardzo zaskoczyło, że w Portugalii podaje się dzieciom kawę z mlekiem.
– Ja nigdy nie podawałam, ale wiem że tutaj dzieci piją – opowiada.

Beata wspomniała również o portugalskich weselach. Nie przypadły jej za bardzo do gustu, bo jak twierdzi, są długie i męczące. – Właściwie tylko siedzi się przy stole. Mało się dzieje – przyznaje.

Porównała także chrzciny w Polsce i Portugalii. Jako matka chrzestna w Polsce, kiedy chciała wytrzeć główkę dziecka szatką podczas ceremonii, ksiądz zwrócił jej uwagę, że tak się nie robi. W Portugalii ksiądz udzielając chrztu jej synowi, sam wytarł głowę dziecka.

– Tak samo było, gdy chrzestny w Polsce zapytał, kiedy najlepiej zgasić świecę. Ksiądz odpowiedział, że trzeba trzymać zapaloną aż do wyjścia z kościoła. W Portugalii kazano ją od razu zgasić – dodaje.

– Zwyczaje są zupełnie inne. To mnie trochę zaskoczyło – mówi.

Fot. Archiwum prywatne

Życie w Portugalii nauczyło Beatę pokory. Celebrowania każdego dnia, cieszenia się tym, że można pójść na kawę, na spacer lub się z kimś spotkać. – Takie cieszenie się drobiazgami, spędzanie czasu bardziej rodzinnie, bycie ze sobą, ponieważ dla dzieci jest to bardzo ważne. Carpe diem i korzystanie z każdej chwili, a nie gonienia za czymś. Nauczyło mnie także picia kawy espresso – opowiada.

Beata najbardziej tęskni za ciepłą wiosną w Polsce, za latem, za wczesną jesienią. Za ludźmi, przyjaciółmi, za pracą w biurze, za spotkaniami przy piwie po pracy. Za rodziną, jedzeniem, za truskawkami w czerwcu, drożdżówkami, za białym serem, za kefirem. Jednak nie ukrywa, że gdy jest dłużej w Polsce, zaczyna tęsknić za Portugalią…

Jako obrazek wyróżniający artykułu użyłam zdjęcia, które pochodzi z archiwum prywatnego Beaty.
Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, zapraszam do kontaktu:

jwalska86@gmail.com

Wyślę Ci pytania, Ty na nie odpowiesz, a ja stworzę z tego tekst 🙂

Zobacz również

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 comments
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze