Hiszpania Wasze historie

„Mam wrażenie, że w Hiszpanii ludzie uśmiechają się częściej”

8 sierpnia, 2023

Katarzyna Podyma zajmuje się spełnianiem marzeń o posiadaniu kawałka raju na własność, a konkretnie pomaga w dokonaniu odpowiedniego wyboru i przeprowadzeniu bezpiecznej transakcji zakupu nieruchomości na Costa del Sol w Hiszpanii. Jest wyłącznym przedstawicielem na Polskę agencji Lovely Planet Properties, działającej tam od ponad 25 lat. Dzisiaj opowiedziała o Hiszpanii widzianej z własnej perspektywy, o swojej pracy oraz o doświadczeniach z polskimi klientami. Kasię znajdziecie na Facebooku, Instagramie i LinkedIn. Zapraszam do lektury ciekawej historii.

Jaka jest Twoja historia? Czy czujesz się związana z Hiszpanią?

Poznawanie Hiszpanii zaczęłam na bogato – od samej Barcelony. Moje podróże przez wiele lat miały w większości charakter zawodowy. Pracując dla branży nieruchomości, jeździłam na targi inwestycyjne, oglądałam nowo powstające inwestycje, odwiedzałam siedziby firm, z którymi współpracowałam, poznawałam kolejne regiony.

Mimo obowiązków, na miejscu zawsze znajdowałam chwilę na to, by coś pozwiedzać, posmakować, dotknąć, zobaczyć. Do tej pory uwielbiam błąkać się po uliczkach, gdzie stoją zwykłe domy, gdzie toczy się zwyczajne życie. Myślę, że tak najlepiej poznaje się autentyczną atmosferę danego miejsca.

To między innymi wizyty w Hiszpanii ukształtowały moje smaki – owoce morze i wytrawne wino, tak inne od polskiej kuchni, w której w tamtych latach ciągle jeszcze królował schabowy i pierogi.

Fot. Archiwum prywatne

We wstępie już zdradziłyśmy, czym się zajmujesz. Możesz opowiedzieć o swojej pracy trochę więcej?

Ludzi, z którymi pracuję, poznałam 16 lat temu w 2007 roku. Polska firma, w której wtedy pracowałam, chciała pośredniczyć w sprzedaży nieruchomości w Hiszpanii, ale wkrótce nastąpił krach na rynku. W związku z tym projekt, do którego zostałam zatrudniona, przestał być aktualny, a ja straciłam pracę. Wspaniała polsko – hiszpańska przyjaźń przetrwała jednak wiele lat, a moje zainteresowanie i zachwyt Hiszpanią nieustannie kwitły. Wiele razy kiełkowała mi w głowie myśl: A co gdyby się tam przenieść na stałe?

Kiedy wybuchła wojna w Ukrainie, a w Polsce zrobiło się nieswojo, chciałam natychmiast spakować swoje życie i wyjechać właśnie do Hiszpanii. Tak, byłam w tej grupie ludzi, którzy naprawdę się obawiali i byli przygotowani do ucieczki. Mój ówczesny pracodawca nie wyraził jednak zgody na pracę zdalną z Hiszpanii, więc decyzja o wyjeździe wiązałaby się automatycznie z utratą pracy w Polsce, co przy zobowiązaniach kredytowych nie jest proste. Nie znam jeszcze na tyle dobrze hiszpańskiego, by czuć się swobodnie na tamtejszym rynku pracy, więc gryzłam się z tym, ale zostałam. Kilka miesięcy później, zadzwonił do mnie Frederic Fouriester – właściciel agencji Lovely Planet Properties i zapytał, czy chciałabym zajmować się klientami z Polski, gdyż z uwagi na sytuację polityczną, mają ich coraz więcej. Potraktowałam to jako znak, szansę na spełnienie marzeń, więc na postawione pytanie, odparłam bez wahania: Si, con mucho gusto!

Fot. Archiwum prywatne

Co w Twojej pracy lubisz najbardziej?

Najbardziej lubię to, że każdy mój klient to inna historia. A bez jej poznania, nie da się w pełni zrozumieć potrzeb danego człowieka. W trakcie poszukiwań krystalizują się oczekiwania i wyobrażenia, tworzy się wzajemne zaufanie i buduje relacja.

Gdy już znajdziemy tę wymarzoną nieruchomość, to radość, ekscytacja, czasem nawet łzy wzruszenia są naszym wspólnym udziałem. To praca, która uczy cierpliwości, wymaga konsekwencji, ale daje też mnóstwo satysfakcji.

Dla wielu osób zakup nieruchomości w Hiszpanii jest spełnieniem wieloletnich marzeń, często pomysłem na biznes i dodatkowy dochód, nierzadko planem na rozpoczęcie nowego życia. Każdej transakcji towarzyszą więc niemałe emocje.

Co Ci się podoba w Hiszpanii?

Klimat, klimat i jeszcze raz klimat – 320 słonecznych dni w roku – to to, czego w Polsce brakuje najbardziej. Ciepłe wieczory, noce, które można przesiedzieć na tarasie. Tu człowiek staje się bardziej romantyczny i łatwiej zajrzeć w głąb siebie.

Uwielbiam ludzi za ich otwartość. To, jak przyjmują obcokrajowców z całego świata, to, jak życzliwie się odnoszą, to, jacy są pomocni. To naprawdę jest godne podziwu. Od wręczonego cukierka, gdy w pociągu męczy Cię kaszel, przez pomoc w kupieniu biletu, po zwykły uśmiech podczas wspólnej jazdy windą. W ogóle mam wrażenie, że w Hiszpanii ludzie uśmiechają się częściej.

Uwielbiam hiszpańskie wino, a w szczególności Rioję, nazywaną królową hiszpańskich win. To w Hiszpanii nauczono mnie kultury picia wina i rozsmakowywania się w ich różnorodności.

Fot. Archiwum prywatne

Podoba mi się hiszpańska architektura, w Andaluzji nasycona wpływami arabskimi, a przez to jeszcze ciekawsza i bardziej kolorowa.

Dlaczego akurat zakochałaś się w Andaluzji?

Może dlatego, że tam poczułam się jak w drugim domu. Może dlatego, że pochodzę z klimatycznego Dolnego Śląska, a białe domki andaluzyjskich miasteczek przywołują moje tęsknoty z dzieciństwa. Może dlatego, że tam spotkałam tych ludzi, z którymi chciałam się zaprzyjaźnić i współpracować. Pewnie wszystko po trochu stało się powodem, że to właśnie tu zaczęłam wracać coraz częściej i częściej myśleć sobie, jakby to było tak przenieść się zupełnie na stałe. A 320 słonecznych dni w roku to już tylko wisienka na torcie.

Fot. Archiwum prywatne

Czy jest coś, co Cię szczególnie zaskoczyło w Hiszpanii?

Biurokracja – wiele o niej słyszałam, ale do końca nie rozumiałam, w czym problem. Aż przyszło do założenia konta w hiszpańskim banku – nie będę mówić, w którym, bo nie chcę robić antyreklamy 😉. Mimo umówionej z wyprzedzeniem wizyty, mimo dostarczenia wszystkich niezbędnych dokumentów, procedura otwarcia konta trwała ponad 2 godziny. Pracownik banku sprawiał wrażenie, jakby celowo przeciągał sprawę. Po każdy dokument chodził do kserokopiarki oddzielnie, następnie długo tłumaczył, co zawiera i ciągle pytał, czy możemy kontynuować. Przyznam, że takiej lekcji cierpliwości dawno nie dostałam. Zaskakujące było też dla mnie to, jak szczegółowa była weryfikacja mojej osoby, mimo iż nie starałam się o kredyt w banku, a jedynie chciałam otworzyć konto.

Moich przyjaciół Hiszpanów natomiast nieustannie dziwi to, jak wiele spraw u nas załatwia się w weekend. Są zaskoczeni, że ktoś w ogóle odbiera telefon. I jeszcze ciężko im zrozumieć, dlaczego tak wcześnie jemy kolację, gdy u nich słońce jeszcze nawet nie zaszło 😊

Fot. Archiwum prywatne

W naszej wcześniejszej rozmowie wspomniałaś o wyobrażeniach klientów z Polski i o sytuacjach, które w związku z tym się przydarzają. Co miałaś na myśli?

Generalnie klienci z Polski uważani są przez Hiszpanów za niezwykle wymagających, żeby nie powiedzieć roszczeniowych. Podobno, po bliższym poznaniu dajemy się lubić i okazuje się, że jesteśmy naprawdę fajni, ale pierwszego wrażenia nie robimy najlepszego. Po pierwsze, chcemy mieć wszystko na już. Nie respektujemy siesty i wolnych weekendów, które dla wielu Hiszpanów nadal są święte. Sjesta to czas odpoczynku, a weekend spędza się z rodziną. I chyba wiedzą lepiej co robią, bo statystycznie Hiszpanie żyją najdłużej ze wszystkich Europejczyków.

Mnie przydarzył się klient, który długo przedstawiał swoje oczekiwania, ale unikał odpowiedzi na pytanie o budżet. Wspomniał, że od wielu lat pracuje za granicą, że mieszkał w Andaluzji, że zna realia, że myśli o zakupie domu z basenem w tej części Hiszpanii. W końcu ponownie zapytany o widełki kwotowe, w których się poruszamy, wyznał, że chyba 30 tysięcy euro powinno wystarczyć. Odpisałam: W tej cenie nie będę w stanie nic Panu zaoferować. Po chwili chciałam dodać jeszcze słowo wyjaśnienia, ale okazało się, że zostałam zablokowana (korespondencja na Messenger).

Zdarzają się też klienci, którzy po zrozumieniu, że to, co im się marzy, nie jest w zasięgu ich możliwości finansowych, stają się po prostu niegrzeczni. Na szczęście takie osoby należą do rzadkości, a wdzięczność zadowolonych klientów wynagradza wszystko. Bo cudownie jest widzieć, jak spełniają się czyjeś marzenia i wiedzieć, że ma się w tym swój skromny udział.

Jeśli jesteś zainteresowany/a zakupem nieruchomości na Costa del Sol zadzwoń pod numer: +48 605 380 343 lub wyślij wiadomość na adres: Kasia@LPLANET.net

Jako obrazek wyróżniający artykułu użyłam zdjęcia, które pochodzi z archiwum prywatnego Kasi.
Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, zapraszam do kontaktu:

jwalska86@gmail.com

Wyślę Ci pytania, Ty na nie odpowiesz, a ja stworzę z tego tekst 🙂
Podoba Ci się ten wpis? Będzie mi bardzo miło, jeśli udostępnisz go dalej. A może masz ochotę zostawić po sobie ślad w formie komentarza?
Zachęcam Cię również do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku i Instagramie.

Inne ciekawe wpisy

Powiadomienia
Powiadom o
guest
0 comments
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
0
Czekam na Twój komentarz :)x