Emigracja Hiszpania Język hiszpański

Jak nauczyłam się hiszpańskiego?

23 lutego, 2023

Często pytacie mnie, jak nauczyłam się hiszpańskiego. Najlepszą odpowiedzią byłoby oczywiście to, że tak naprawdę nauczyłam się go (i nadal uczę) w Hiszpanii, żyjąc na co dzień wśród rodzimych użytkowników tego języka. Ale zanim o tym napiszę, wróćmy jeszcze raz do moich początków z tym pięknym językiem.

Moja historia z językiem hiszpańskim

Hiszpańskiego zaczęłam uczyć się dopiero na studiach. Wybrałam ten język zupełnie przez przypadek (teraz wiem, że to nie był przypadek). Pamiętam nawet, że w ostatniej chwili zmieniłam zdanie, bo początkowo mój wybór padł na włoski. Coś podpowiadało mi inaczej, więc ostatecznie wygrał hiszpański. Już tyle lat temu moja, jeszcze wtedy nieodkryta, hiszpańska dusza dawała o sobie znać. 🙃

W hiszpańskim zakochałam się od pierwszego usłyszenia. Miałam świetną nauczycielkę. To właśnie ona zaszczepiła we mnie miłość do Hiszpanii i tego wspaniałego języka.

Po studiach chciałam kontynuować moją przygodę z hiszpańskim i zapisałam się na kurs. Uczyłam się również na własną rękę. „Uczyć się” to chyba w moim przypadku nieodpowiednie określenie – nigdy nie miałam wrażenia, że faktycznie „uczę się” hiszpańskiego. Raczej powiedziałabym, że chłonęłam ten język z wielką pasją. Próbowałam otaczać się hiszpańskim ze wszystkich stron. Oglądałam filmy, słuchałam nagrań i piosenek, dużo czytałam. Uwielbiałam to robić. Bardzo chciałam posiąść znajomość tego pięknie brzmiącego języka, bo przecież Hiszpania była moim wielkim marzeniem.

Los tak chciał, że w Polsce – również zupełnie przez przypadek – poznałam Hiszpana, który teraz jest moim mężem. I tak oto „nauka” hiszpańskiego stała się dla mnie codziennością.

Na jakim poziomie znałam hiszpański, kiedy przeprowadziliśmy się do Hiszpanii?

Myślę, że znałam go dość dobrze. Jednak szybko przekonałam się, że rozmowy z własnym mężem to nie to samo, co konwersacje z innymi Hiszpanami. Każdy mówi inaczej, ma inny akcent. Stawiając pierwsze kroki na hiszpańskiej ziemi, byłam pozytywnie zaskoczona, bo naprawdę dużo rozumiałam. Natomiast trudno było mi się wczuć w zupełnie inną językową rzeczywistość – na początku mówienie przychodziło mi z trudem.

jak-nauczylam-sie-hiszpanskiego

Teraz, po prawie sześciu latach w Hiszpanii, hiszpański wszedł mi w krew. Nie twierdzę jednak, że opanowałam go do perfekcji. Zresztą perfekcja nie istnieje i ja wcale do niej nie dążę. Mówię z akcentem, ale najważniejsze jest dla mnie to, że nigdy nie miałam problemów z komunikacją. W zasadzie ze wszystkimi – lepiej czy gorzej – zawsze dawałam radę się porozumieć. A akcent? Traktuję go jak mój znak rozpoznawczy, coś, co mnie wyróżnia. 😉

Niektórzy wstydzą się mówić w języku obcym, np. ze względu na akcent lub z obawy przed popełnianiem błędów. A to chyba najważniejsze, czy my sami wierzymy w siebie i co o sobie myślimy. Wiele osób, nawet świetnie znających języki obce, sama stwarza sobie niepotrzebną barierę, nie doceniając siebie. W ten sposób umniejszają swojej znajomości języka. Zatem: wstyd proszę odłożyć na bok i jak najwięcej mówić – to znakomity sposób, by szlifować język.

Żyjąc w Hiszpanii, spotkałam na swojej drodze różnych ludzi. Jedni zachwalali moją znajomość hiszpańskiego, od innych słyszałam jakieś podteksty dotyczące mojego obco brzmiącego akcentu. Ci drudzy są jednak zdecydowaną mniejszością. Ogólnie odnoszę wrażenie, że Hiszpanie podziwiają obcokrajowców za umiejętność porozumiewania się w ich języku.

Życie w Hiszpanii i prawdziwa szkoła języka

Nie zawsze było mi tu łatwo. Myślę, że powie to każdy, kto wyjechał i na stałe żyje w innym kraju. Takie osoby mają w pewnym sensie trudniej – m.in. ze względu na obcy język, którego podstawy na dłuższą metę to stanowczo za mało, aby odnaleźć się w nowym miejscu.

Nauka języka to długi, skomplikowany i tak naprawdę niekończący się proces. Często bywa tak, że ucząc się języka w Polsce, przyjeżdżamy do innego kraju i szybko następuje zderzenie z rzeczywistością. Okazuje się, że tubylcy mówią inaczej, używają nieznanych nam kolokwializmów, a nam puchnie – i prawie eksploduje – głowa od otaczającego nas zewsząd żywego języka.

Życie na emigracji rzuca na głęboką wodę. Wtedy nie masz wyjścia – musisz gadać, aby się dogadać. Życie w innym kraju to najlepszy nauczyciel. I to nie tylko języka obcego.

Podoba Ci się ten wpis? Będzie mi bardzo miło, jeśli udostępnisz go dalej. A może masz ochotę zostawić po sobie ślad w formie komentarza?
Jeśli doceniasz moje treści i lubisz czytać moje teksty, możesz mnie symbolicznie wesprzeć, stawiając mi wirtualną kawę, która da mi energię do dalszego tworzenia 🤩

Postaw mi kawę

Inne ciekawe wpisy

Powiadomienia
Powiadom o
guest
0 comments
najstarszy
najnowszy oceniany
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
0
Czekam na Twój komentarz :)x